Polska godnej pracy

Już dwa miliony Polaków przebywa dziś za granicą, 83 proc. pozostałych rozważa wyjazd z kraju. Nawet co dziesiąty bezdomny w Londynie jest Polakiem. Smutny to obraz Polski. Prawica przez lata swoich rządów wyprodukowała pokolenie młodych ludzi, którzy nie widzą dla siebie perspektyw we własnym państwie. A przecież tu, w Parlamencie Europejskim, walczyliśmy o jak największy budżet unijny dla Polski, by w naszym kraju nie brakowało perspektyw dla każdego poszukującego pracy i godnego życia.

Czas spojrzeć prawdzie w oczy: nie zbudujemy silnej, konkurencyjnej gospodarki i dostatniego społeczeństwa godząc się z faktem, że większość Polaków woli szukać szczęścia za granicą. Polityka zachęt dla zagranicznych inwestorów, zwłaszcza z branży usługowej, tworzących wielkie centra outsourcingowe zatrudniające młodych Polaków nierzadko na umowach śmieciowych jest w najlepszym wypadku krótkowzroczna. Jeśli dziś mamy te firmy w Polsce, to kto wie, czy za 10 lat nie przesuną się one do tańszych państw Europy Wschodniej czy Południowo-Wschodniej. Tymczasem najlepiej wykształceni i ambitni Polacy wyjeżdżają, bo szans na pracę za godziwą płacę w naszym kraju wciąż brakuje.

Niepokoi mnie szczególnie postawa Platformy Obywatelskiej, która zdaje się dążyć do podtrzymania modelu rozwojowego Polski opartego na zasobach relatywnie taniej siły roboczej. Podczas gdy europejscy (w tym polscy) socjaliści walczyli o nieograniczone środki kontroli przestrzegania praw pracowników delegowanych do pracy zagranicą, poseł Danuta Jazłowiecka, sprawozdawca Parlamentu, była gotowa zgodzić się na rozwiązania sprowadzające polskich pracowników delegowanych do roli taniego czynnika produkcji, który można łatwo pozyskać, wykorzystać i pozbyć się go nierzadko bez gwarancji wypłaty świadczeń. A przecież to, jak dbamy o naszych pracowników przekłada się na szacunek, jaki będą do nich mieli przedsiębiorcy z innych krajów UE.

Europejscy socjaliści dołożyli zaś starań, by w nowej polityce spójności znalazł się silny element walki z kryzysem zatrudnienia i poprawy położenia pracowników. Jest nim Europejski Fundusz Społeczny, na którego cele w każdym państwie członkowskim trafi aż 23,1% środków z polityki spójności. Wyszliśmy z tym postulatem dlatego, że inwestycje w infrastrukturę, środowisko czy energię to za mało, by rozbudzić europejską gospodarkę. EFS będzie za to wspierał m.in. tworzenie małych i średnich przedsiębiorstw, edukację, zatrudnienie grup dyskryminowanych, a także dostęp i funkcjonowanie administracji publicznej. Chodziło nam o to, by równo dystrybuować korzyści z europejskiej integracji.

Socjaliści zrobili wiele, by powstrzymać emigrację ludzi młodych. Poprawie ich perspektyw będzie służyć przede wszystkim Inicjatywa na rzecz Zatrudnienia Młodzieży. Unia daje gwarancję, że wszyscy młodzi absolwenci uczelni otrzymają konkretna ofertę dobrej jakości pracy, praktyk lub stażu albo dalszej edukacji w ciągu czterech miesięcy od zakończenia edukacji czy uzyskania statusu bezrobotnego. Ten ambitny mechanizm wymaga jednak szybkiej i szeroko zakrojonej implementacji, opartej na współpracy pomiędzy władzami państwa, służbami zatrudnienia, doradcami zawodowymi, instytucjami edukacyjnymi, organizacjami młodzieżowymi, pracodawcami, związkami zawodowymi itd. Polski rząd spóźnia się z wdrożeniem Inicjatywy, wyraźnie nie dostrzegając zagrożenia, jakie wiąże się z postępującym odpływem młodych ludzi z naszego rynku pracy.
Trwa ładowanie komentarzy...